Społeczność

Dzisiaj wróciłem z czwartej edycji Aulerów. Co rok na tej imprezie rozdawane są albumy podsumowujące historię i dokonania Auli Polskiej. Pamiętam, jak przygotowywałem go z Igorem Dzierżanowskim przy drugiej edycji Aulerów. Teraz jednak, uzupełniony o dwa następne sezony Auli, wygląda jak kronika historyczna.

Ten album uświadomił mi ważną rzecz: społeczność, która uformowała się wokół Auli i całej branży startupowej jest czymś niezwykłym.

Pojawiłem się przy Auli prawie trzy lata temu ponieważ miałem jasny cel: wejść w to środowisko i poznać WSZYSTKICH,  bo jak to Igor  kiedyś podsumował: „ludzie, którzy zajmują się nowymi technologiami są awangardą, a ci, którzy budują na tej podstawie swoje własne firmy są awangardą awangardy”. Strasznie mnie irytuje, że jeszcze wszystkich nie znam, ale robię co w mojej mocy:)

Ci ludzie tworzą wyjątkową społeczność, najbliższą merytokracji jaką znam. To nie jest jakiś zamknięty, elitarny klub – jeśli działasz, tworzysz, pomagasz, dzielisz się wiedzą to jesteś akceptowany z otwartymi rękoma. Jeśli sprzedajesz bullshit zostaniesz zmarginalizowany. Jeśli dajesz wartość to ją otrzymasz. Takie założenia zawsze leżały u podstaw Auli.

Ten samooczyszczający mechanizm powoduje że wydestylowała się nieprawdopodobna społeczność ludzi, którzy cenią się nawzajem nie za to, gdzie kto pije drinki, na którym piętrze ma biuro i jakim jeździ samochodem, ale za to, co potrafi i co udowodnił na rynku. To są chodzące źródła wiedzy i inspiracji, jednostki autentycznie wierzące w to co robią. Ludzie, którym ufam i których część mam zaszczyt mieć za przyjaciół.

Czapki z głów dla Ciebie branżo. Jesteś fajna, lubię Cię.

Next level

 

W ostatni piątek, podczas Generation Mobile, miała premiera LoveMobile – agencja rozwiązań mobilnych, którą mam przyjemność kierować i współtworzyć od podstaw w ramach Grupy o2, do której zaprosił mnie Michał Brański.

Wokół mobile’a krążę praktycznie od początku mojej obecności w branży nowych technologii – zaczynając w czasach pracy w Arbo gdzie robiłem pierwszy polski system mobile couponingu. Jednak wtedy przyszedł Facebook, otworzył Deals, przestraszył wszystkich i zamknął usługę 3 miesiące później… to były nasze pierwsze nieśmiałe eksperymenty.

Teraz jednak jesteśmy w zupełnie inne sytuacji. To dobry moment na wejście w mobile, także biznesowo. Czeka nas powtórka z socialowej rewolucji – kogo nie będzie w mobile’u to tak jakby nie istniał, kto się nie zaadaptuje zostanie z tyłu.

Jestem autentycznie podekscytowany tym, że mogę to wszystko obserwować z samego epicentrum i mieć przy okazji swój mały wkład w kształtowanie trendu na polskim rynku. To dla mnie osobisty next level.

 

Decyzje trzeba podejmować – Proseed #17

W trudnych, wymagających zdecydowanej postawy sytuacjach łatwo ulec myśleniu magicznemu, że odpowiednio długie odsuwanie decyzji w czasie, spowoduje że problemy znikną, a sprawy ułożą się same.

Tak nie jest.

W młodych firmach, w których szybkość działania jest kluczowa dla przetrwania, bierna postawa, „długofalowe strategie” czy czekanie na dalszy przebieg wypadków to zaklinanie rzeczywistości. Świadomość, że wystarczy kilka błędnych ruchów, aby trafić pod powierzchnię, paraliżuje. Jednak od strachu przed podejmowaniem decyzji gorsze jest niepodejmowanie ich w ogóle: dobre wybory prowadzą do sukcesu i pieniędzy, złe – dają doświadczenie, a ich brak wstrzymuje rozwój. Przekazując w imieniu zespołu „Proseeda” świąteczne życzenia, mam nadzieję, że w właśnie kończącym się roku, udało się nam dostarczyć wiedzy, dzięki której szybciej podjąłeś właściwe decyzje.

To wstępniak mojego autorstwa w nowym numerze Proseeda. Zupełnie niezależnie od niego w numerze pojawił się wywiad z twórcami FRU.PL, Michałem Włodarczykiem i Jarosławem Adamskim, którego jeden fragment doskonale podsumowuje to, co chciałem przekazać:

Popełniliśmy wiele błędów, ale przedsiębiorczość to w 80% błędy. Sprawy idą do przodu dzięki tym pozostałym 20%.

Proseed #17 dostępny jest za darmo po rejestracji tutaj oraz w wersji audio za 9,90 w Audioteka.pl. Bardzo mocno polecam!

To najgrubszy do tej pory (90 stron!) Proseed i zdecydowanie najbardziej szalona okładka jaką mieliśmy:)