Ci z Was, którzy mieli styczność z Mass Effect znają pojęcie V.I. czyli wirtualnej inteligencji. To forma sztucznej inteligencji, stopień niżej w rozwoju w stosunku do A.I. gdyż to pierwsze nie ma samoświadomości.
V.I. to w sumie bardziej „ludzka” forma komunikacji z komputerem, inna forma interfejsu. Rozumie co się do niej mówi, zna kontekst, potrafi filtrować informacje, tak, aby prezentować tylko te użyteczne dla zadającego pytanie.
Fabuła Mass Effect zaczyna się w 2183 roku, ale zastanówcie się – czy przypadkiem Siri nie spełnia już wymogów V.I.?
Jest jeszcze jedna kwestia: Siri to nie jest nazwa produktu, Siri to imię. Zwracamy się do niej (do NIEJ!) jak do partnera rozmowy, a nie jak do programu. Zastanawiam się właśnie czy to nie jest pierwszy (?) krok do uczłowieczania, upodmiotowienia technologii, w taki sposób, aby bardziej przypominała nas na poziomie komunikacji i interakcji. To lepiej rokujący trend niż nadawanie robotom ludzkich kształtów.
Ten wpis powstał pod wpływem podcastu Weird Things.

