Ghost in the shell

Ci z Was, którzy mieli styczność z Mass Effect  znają pojęcie V.I. czyli wirtualnej inteligencji. To forma sztucznej inteligencji, stopień niżej w rozwoju w stosunku do A.I. gdyż to pierwsze nie ma samoświadomości.

V.I. to w sumie bardziej „ludzka” forma komunikacji z komputerem, inna forma interfejsu. Rozumie co się do niej mówi, zna kontekst, potrafi filtrować informacje, tak, aby prezentować tylko te użyteczne dla zadającego pytanie.

Fabuła Mass Effect zaczyna się w 2183 roku, ale zastanówcie się – czy przypadkiem Siri nie spełnia już wymogów V.I.?

Jest jeszcze jedna kwestia: Siri to nie jest nazwa produktu, Siri to imię. Zwracamy się do niej (do NIEJ!) jak do partnera rozmowy, a nie jak do programu. Zastanawiam się właśnie czy to nie jest pierwszy (?) krok do uczłowieczania, upodmiotowienia technologii, w taki sposób, aby bardziej przypominała nas na poziomie komunikacji i interakcji. To lepiej rokujący trend niż nadawanie robotom ludzkich kształtów.

Ten wpis powstał pod wpływem podcastu Weird Things.

Społeczność

Dzisiaj wróciłem z czwartej edycji Aulerów. Co rok na tej imprezie rozdawane są albumy podsumowujące historię i dokonania Auli Polskiej. Pamiętam, jak przygotowywałem go z Igorem Dzierżanowskim przy drugiej edycji Aulerów. Teraz jednak, uzupełniony o dwa następne sezony Auli, wygląda jak kronika historyczna.

Ten album uświadomił mi ważną rzecz: społeczność, która uformowała się wokół Auli i całej branży startupowej jest czymś niezwykłym.

Pojawiłem się przy Auli prawie trzy lata temu ponieważ miałem jasny cel: wejść w to środowisko i poznać WSZYSTKICH,  bo jak to Igor  kiedyś podsumował: „ludzie, którzy zajmują się nowymi technologiami są awangardą, a ci, którzy budują na tej podstawie swoje własne firmy są awangardą awangardy”. Strasznie mnie irytuje, że jeszcze wszystkich nie znam, ale robię co w mojej mocy:)

Ci ludzie tworzą wyjątkową społeczność, najbliższą merytokracji jaką znam. To nie jest jakiś zamknięty, elitarny klub – jeśli działasz, tworzysz, pomagasz, dzielisz się wiedzą to jesteś akceptowany z otwartymi rękoma. Jeśli sprzedajesz bullshit zostaniesz zmarginalizowany. Jeśli dajesz wartość to ją otrzymasz. Takie założenia zawsze leżały u podstaw Auli.

Ten samooczyszczający mechanizm powoduje że wydestylowała się nieprawdopodobna społeczność ludzi, którzy cenią się nawzajem nie za to, gdzie kto pije drinki, na którym piętrze ma biuro i jakim jeździ samochodem, ale za to, co potrafi i co udowodnił na rynku. To są chodzące źródła wiedzy i inspiracji, jednostki autentycznie wierzące w to co robią. Ludzie, którym ufam i których część mam zaszczyt mieć za przyjaciół.

Czapki z głów dla Ciebie branżo. Jesteś fajna, lubię Cię.

Next level

 

W ostatni piątek, podczas Generation Mobile, miała premiera LoveMobile – agencja rozwiązań mobilnych, którą mam przyjemność kierować i współtworzyć od podstaw w ramach Grupy o2, do której zaprosił mnie Michał Brański.

Wokół mobile’a krążę praktycznie od początku mojej obecności w branży nowych technologii – zaczynając w czasach pracy w Arbo gdzie robiłem pierwszy polski system mobile couponingu. Jednak wtedy przyszedł Facebook, otworzył Deals, przestraszył wszystkich i zamknął usługę 3 miesiące później… to były nasze pierwsze nieśmiałe eksperymenty.

Teraz jednak jesteśmy w zupełnie inne sytuacji. To dobry moment na wejście w mobile, także biznesowo. Czeka nas powtórka z socialowej rewolucji – kogo nie będzie w mobile’u to tak jakby nie istniał, kto się nie zaadaptuje zostanie z tyłu.

Jestem autentycznie podekscytowany tym, że mogę to wszystko obserwować z samego epicentrum i mieć przy okazji swój mały wkład w kształtowanie trendu na polskim rynku. To dla mnie osobisty next level.