2013

(Uwaga, to będzie wyjątkowo długi wpis, bez jasnego celu czy struktury – to w gruncie rzeczy skrawki myśli, których nie zdążyłem opublikować w ciągu roku.)

 

Gdy patrzę na siebie sprzed ostatnich 12 miesięcy i stwierdzam, że byłem naiwnym idiotą, to oznacza, że mija dobry rok. Wiem bowiem, że dużo się w tym czasie nauczyłem.

Ten rok to trzeci z kolei, w którym stwierdzam, że wiele moich obaw było wyssane z palca bo wynikało z niewiedzy. Tak miałem w kwestii współprowadzenia spółki z o.o. (a dwa lata temu uważałem, że jak zacznę prowadzenie działalności gospodarczej to wsadzą mnie do więzienia, bo na 100% coś  będzie źle zaksięgowane).

Nauczyłem się w tym czasie akceptować niepewność, a raczej widzieć jak fasadowa jest pewność, stabilność umów, planów, stanowisk, strategii.

 

Nowa droga

1464653_368831386586213_548604955_n

Przełom przyszedł dla mnie pod koniec połowy roku gdy stwierdziłem, że czas pójść nową ścieżką i rozpocząć walkę z rynkiem na własną rękę, poza wielką strukturą. Obecnie wszystko wskazuje na to, że to była bardzo dobra decyzja na każdym polu, ale ile się przy tym nastresowałem (i nadal stresuję) wiedzą najlepiej moi najbliżsi.

Senfino, którego jestem współudziałowcem ma już 10 osób, właśnie zmieniamy biuro na dwukrotnie większe a budżety projektów które wygrywamy zwiększyły się przez ostatnie miesiące kilkukrotnie.

Bałem się bardzo tego, że rynek zwaliduje negatywnie moje własne poczucie wartości i że ostatecznie to, co jest wizerunkiem jest bardzo daleko od tego, co jest rzeczywistością. Ostatecznie jednak mam wrażenie, że stało się na odwrót. Ciągle odkrywam nowe pola, całe hektary wiedzy, o której wiem żałośnie mało, a co raz więcej osób docenia to co wiem i to, że przyznaję czego nie wiem. To jedna z tych fantastycznych zalet pracy w branży, która dopiero powstaje – brak ukonstytuowanej wiedzy i wzorów do naśladowania daje duże pole do eksploracji i eksperymentów.

W Senfino poczułem jak ważni są ludzie którymi otaczam się w pracy. Zespół, który teraz tworzymy z Tomkiem, Łukaszem, Arkiem i resztą pracowników Senfino to autentycznie najfajniejsi ludzie jakich znam zawodowo. Dopiero z perspektywy czasu zaczynam doceniać jak dobrze się ze sobą zgrywamy. A to jest bardzo ważne – bo ze swoimi partnerami biznesowymi spędzamy więcej czasu niż z tymi życiowymi.

 

Sprzedaż

W 2013 roku udowodniłem sobie, że potrafię sprzedawać. Sprzedawanie zawsze wywoływało we mnie negatywne emocje, podświadomie uważałem to za nieszczere działanie. Wszystko zmienia się diametralnie, gdy ma się poczucie, że sprzedaje się najlepszą możliwą rzecz na rynku przy której tworzeniu ma się aktywną rolę. Dlatego uważam, że ludzie specjalizujący się w UX mogą być świetnymi sprzedawcami bo doskonale rozumieją produkt – tego wymaga ich rola. Jeszcze 2-3 lata temu, gdyby ktoś mi powiedział, że będę szefem sprzedaży to bym mu nie uwierzył. Teraz jestem z tego dumny i wiem jak krytycznie ważna jest to rola.

Zmieniłem trochę podejście do mojej aktywności branżowej. Wprawdzie dalej uzupełniam moją vanity page, ale skupiam się już tylko na wydarzeniach na które zapraszają mnie moi dobrzy znajomi lub ma to cel nonprofitowo-edukacyjny. To samo z wypowiedziami do mediów branżowych.

Wyszło mi w 2013, że bycie wszędzie (na konferencjach, w zestawieniach, raportach, blogach) jest niewspółmiernie kosztowne czasowo w stosunku do zysków. To oczywiście świetnie działa na poczucie własnej wartości, ale mam coraz więcej dowodów, że prawdziwe pieniądze robi się inaczej – przez budowanie szczerych relacji z prawdziwymi ludźmi. A takie relacje nie lubią rozgłosu.

 

Inspect and adapt

Dzięki pracy w Senfino miałem wreszcie możliwość zgłębiania na żywym organizmie metodyk zwinnych. Agile/Scrum jest dla mnie odkryciem roku. Oczywiście, wszyscy w branży teraz mówią, że tak pracują, ale ile robi to prawdziwie, a nie tylko na samym początku lub tam gdzie im wygodnie? Tomek u nas bardzo mocno tego pilnuje i to przynosi efekty – szybko reagujemy na zmiany, odrzucamy to co nie działa, wdrażamy to co przynosi efekty. Raz na jakiś czas stykam się jeszcze z podmiotami, które pracują waterfallowo (głównie agencje socialmedia/interactive) i czuję, że jesteśmy na zupełnie innym poziomie organizacyjnym. Moim wyzwaniem na nowy rok jest teraz przetłumaczenie zasad Scruma na relacje z klientem bo tutaj pojawiają się największe problemy komunikacyjne.

 

Garda!

841233_597510530310924_652544228_o

Bardzo jestem z siebie dumny, że zacząłem ćwiczyć Muay Thai pod okiem Pawła. Sama świadomość, że potrafię trzymać gardę, w miarę prawidło wypuścić prawy prosty czy lewego haka jest bardzo przyjemna. Tutaj jednocześnie moje nowe odkrycie: nie potrafię ćwiczyć sam, potrzebuję czuć presję grupy i zobowiązanie wobec niej – co jest ciekawe, bo zawsze sądziłem, że najlepiej odpoczywam samotnie.

Stanie w ringu i okładanie się z przeciwnikiem po drugiej stronie to niesamowicie intensywne przeżycie. Nie pamiętam, żebym kiedykolwiek wcześniej poczuł takie pompowanie adrenaliny. Zupełnie inaczej patrzę teraz na walki bokserskie.

 

Tempus fugit

zdjęcie

Zegarki mechaniczne interesują mnie już ponad 2 lat, ale dopiero rok temu miałem zasoby aby zająć się nimi poważniej i kupić pieczołowicie wybrane modele. W tym roku wpadłem na następny pomysł – skoro już mam zegarki to dlaczego, nie zobaczyć jak działają w środku? W ten sposób dotarłem do horologii – czyli nauki o czasie i jego mierzeniu. Mam już przygotowaną listę postów o niej (między innymi o Breguecie, który stał się moim osobistym idolem), ale wymagają bardzo dużo pracy merytorycznej, na którą nie miałem jednak do tej pory czasu.

Nie wiem do końca dlaczego, ale rozkładanie zegarków na części i późniejsze pieczołowite ich składanie świetnie mnie odstresowuje. Jest coś super fajnego w obserwowaniu jak każdy element do siebie pasuje i wszystko działa jak… no jak w zegarku:)

 

Mniej

0804enrich

Dalej uważam, że minimalizm to świetna droga życiowa, jeśli tylko nie przekształca się w tyranię światopoglądową. Tosia też widzi plusy tego podejścia, ale i tak pojawiło nam się w mieszkaniu kilka nadprogramowych poduszek:) Mimo to, obydwoje urządzamy naszą wspólną przestrzeń tak, aby było wokół nas jak najmniej niepotrzebnych rzeczy, a te które już mamy pełnią więcej niż jedną rolę. Odkryciem roku były dla nas palety – zbudowaliśmy już sobie z niej kanapę i zagłówek. A ja odkryłem w sobie majsterkowe mikrohobby.

 

Broda

 

1425201_10152217623312150_1735193732_o

Kończy się mój roczny eksperyment z brodą. Hodowałem ją przez ostatnie 12 miesięcy, osiągnęła zakładaną przeze mnie długość i… starczy. Na początku stycznia sprzedaję ją na WOŚP. Przez ten czas miałem niezliczoną ilość zaczepek, zadziwień i pytań czy można dotknąć. W jakiś sposób ta broda stała się moim znakiem rozpoznawczym z czego skrzętnie korzystam. Raczej już nie wrócę do takiej długości, ale z samej brody nie zrezygnuję.

Prawdziwe jedzenie

zdjęcie2

Do tej pory jedzenie dzieliło się u mnie na dwie grupy: to co przynosi mi energię i to co jem z łakomstwa. Ten rok jednak to czas odkrywania prawdziwych smaków. Dalej nie potrafię gotować, ale mam  świetnego przewodnika po smakach. Tosia przez cały rok uczyła i pokazywała mi co warto jeść i co jest naprawdę dobre – nie znam nikogo, kto ma o tym większą wiedzę i lepszego nosa. Ostatecznie nasze całe wakacje przeznaczyliśmy na jeżdżenie po Portugalii i Hiszpanii w poszukiwaniu najlepszego jedzenia. Trafialiśmy na niesamowite smaki (Pulpa czyli smażone macki ośmiornicy to mój numer 1!), ale dopiero dzięki Tosi zrozumiałem, że jedzenie to nie tylko pochłanianie składników energetycznych a prawdziwa sztuka.

Podsumowując

To był znów najlepszy rok w moim życiu i wszystko wskazuje na to, że następny będzie jeszcze lepszy. W końcu może być już tylko lepiej!

  • Marcin – cieszę się, że dobrze idzie! Powodzenia w 2014!

  • Hubert Tworkowski

    Trzymaj gardę! :)

  • Sieczkiewicz

    No to zrobiłeś reklamę. Ogłaszamy nabór od stycznia ;)

  • Maciej Białek

    Bravo Bro !

  • MB

    Życzę Panu wielu sukcesów. Podziwiam energię, chęć zdobywania wiedzy, entuzjazm i zasady moralne. Tylko – na Boga – nie: zwaliduje, tylko: wyceni. Pozdrawiam serdecznie, Maria Bednarska

  • Artur Małek

    Marcinie, z tym większym zaciekawieniem przeczytałem to
    podsumowanie, ponieważ kilka spostrzeżeń pokrywa się z moimi ubiegłorocznymi
    odkryciami :). Życzę, żeby 2014 rzeczywiście był jeszcze lepszy!

  • To jest DŁUGI wpis? Chyba na Fitbacku nie bywasz ;)
    Powodzenia w 2014 roku! Gratuluję pójścia na Kravkę i pochwalę się, że też mam brodę! co prawda 2 miesięczną ale i tak…mam jej dość :D

    KEEP ON FIGHTING

  • Nie sposób się nie uśmiechnąć w czasie lektury tego wpisu. :)

  • Pingback: 2015 | Marcin Zaremba()

  • Pingback: 2016 | Marcin Zaremba()